Walka z seksem, nie tylko szczególne dbanie o swój wizerunek, mający na celu zniechęcić potencjalnego zalotnika. To przede wszystkim dieta, która ma uczynić z nas najbardziej nieatrakcyjnych wizualnie, jak to tylko możliwe. Zagadnienie to dotyczy głównie kobiet, gdyż to samce w przyrodzie sa wzrokowcami i należy robić wszystko, by jak najmniej ich prowokowac do zalotów.
Wdrażanie aseksualnej diety rozpoczynamy od gigantycznych ilości węglowodanów, które przyczynią się bezpośrednio do przyrostu tkanki tłuszczowej. Pochłaniamy puste kalorie, a stojąc przed lustrem cieszymy się z coraz bardziej widocznych kilogramów. Jeśli przestaniemy być atrakcyjni wizualnie, potencjalni podrywacze nie będą zwracać na nas uwagi. Odżywianie takie jest niezdrowe - to należy wiedzieć. Już po kilku, niekiedy dopiero po kilkunastu wizytach w fastfoodach nie do poznania błyskawicznie zmieni się nasza cera.
By wzmacniać osłabiany w fastfoodach organizm jemy duże ilości czosnku. W przypadku kontaktu werbalnego z potencjalnym zalotnikiem, staramy się komunikować z nim tak, by jak najwięcej chuhać w jego stronę. Czosnkowy oddech powinien skutecznie zniechęcić wielbiciela, na wypadek, gdyby zawiodły wczesniej opisywane zabiegi zniechęcające, dzięki którym skutecznie walczymy z pokusami. W zniechęcaniu do seksu istotne są wzdęcia, których profilaktycznie nie ukrywamy podczas jakiegokolwiek kontaktu z płcią przeciwną. Profilaktyka w tym zakresie polega na spożywaniu znaczących ilości grochu, kapusty, bobu, fasoli i maślanki.
Nie zapominamy o różańcu i modlitwie. Gdyby oddech, nadmiar wagi lub nieskrywane wzdęcia nie zniechęciły zalotnika, wtedy proponujemy wspólne słuchanie Radia z Ryjem lub modlitwę.
Brat Marcin
Czytaj także:
Autor: Brat Marcin 08-07-2011 |
Podziel się tym artykułem:
|
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |


