Około godziny 10 rano na Al. Politechniki w Łodzi dwukrotnie podchodził do awaryjnego lądowania samolot myśliwski typu MiG-21 z pełnym uzbrojeniem. Wywołał panikę wśród kierowców i mieszkańców. Nasi dziennikarze, jako jedyni byli świadkami tego zdarzenia.
- Spadł z nieba od strony Hali Sportowej i zaczął podchodzić do lądowania - opowiada naszym reporterom pani Helena. - Przeszkodziła mu kładka dla pieszych nad ulicą, więc wzbił się w górę, zatoczył koło i ponownie zaczął schodzić do lądowania - mówiła kobieta.
Przerażeni kierowcy, huk, tumany kurzu. Tak w kilku słowach można opisac lądowanie myśliwca z czasów II Wojny Światowej na łódzkiej arterii. Samolot nosił polskie barwy rozpoznawcze i jak się okazało była to zaginiona w boju jednostka Dywizjonu 303!
Tuż po lądowaniu naszemu reporterowi udało się podbiec i porozmawiać z pilotem stalowego ptaka. Jak sie okazało, był to por. Ludwik Waszkiewicz z Dywizjonu 303, który w czasie Bitwy o Anglię, zignorował rozkaz unikania walki i samotnie zaatakował grupę niemieckich bombowców, zestrzeliwując Dorniera Do-17. Po tym zdarzeniu odłączył się od grupy polskich mysliwców i ślad po nim zaginął. - Doleciałem do Trójkąta Bermudzkiego i tam wpadłem w spiralę czasową. Leciałem i leciałem cały czas, aż do dzisiaj. Nadlatuje nad Łódź, a tu wszystko jakieś inne! Jakby wojny nie było! Samochody, kobiety... Spadam stąd! Nie moje czasy! - powiedział naszym reporterom, po czym zapalił silnik i wzbił się ku górze. Okoliczności zdarzenia bada policja i psychiatrzy przesłuchujący świadków - w tym jednego z naszych reporterów. (WA)/Nierzetelna.pl
Autor: Wojtek Andrzejewski 21-11-2010 |
Podziel się tym artykułem:
|
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |


