Takiej afery w parlamencie jeszcze nie było! Najprawdopodobnie dopalacze były przyczyną dynamicznej pracy nad ustawą "antykolekcjonerską", która zablokowała wszystkie urzędy pocztowe i ściągneła represje na filatelistów i kolekcjonerów antyków lub dzieł sztuki!
Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy to 23-letni Dawid B. z Łodzi, zaniepokoił pracowników Urzędu Pocztowego Nr 5. - Pojawiał się codziennie i kupował dziesiątki znaczków, z których zlizywał klej. Twierdził, że jest kolekcjonerem. Dziwnie się zachowywał. Był agresywny - wspomina pani Henryka, pracownica łodzkiego UP. - Po nim przyszlo kilku następnych, a za nimi następni kolekcjonerzy. Placówka pocztowa zmieniła się w klub, w którym codziennie od rana przebywało kilkudziesięciu młodych ludzi zlizujących klej ze znaczków pocztowych.
- Wystarczyło kilka tygodni i podobna sytuacja miała miejsce we wszystkich urzędach pocztowych w kraju. Młodzi kolekcjonerzy całkowicie sparaliżowani pracę naszych urzędów. Ludzie nie mogli wysyłać listów, bo brakowało znaczków. Tworzyły się tłumy dziwnie zachowujących się młodych kolekcjonerów - powiedział Nierzetelnej.pl rzecznik prasowy Poczty Wszechpolskiej, tłumacząc w ten sposób wszystkie reklamacje wynikające z niewłaściwego działania urzędu.
Sytuacja zaniepokoiła parlamentarzystów, którzy zebrali się w sejmie w trybie pilnym, by wprowadzić nową ustawe "antykolekcjonerską". Jak zauważyli nasi dziennikarze, obserwujący przebieg prac parlamentu, politycy zachowywali się, delikatnie mówiąc - dziwnie... Szef nierządu Ronald Plusk bełkotał w sposób niezrozumiały, hihotał i zawieszał się na kilka minut między zdaniami. Premier postulował, by całkowicie zakazac sprzedaży znaczków pocztowych i oznaczyć je, jako produkt niebezpieczny dla zdrowia i zycia ludzkiego. Podobnie dziwnie zachowywała się minister zdrowia, Ewa Kołacz, która postulowała, żeby podobnie, jak znaczki pocztowe traktowac dzieła sztuki. - Handel nimi powinien być zabroniony! Nie raz i nie dwa widziałam, jak tzw. "kolekcjonerzy" zlizują farbę z płócien! To niebezpieczne! - grzmiała hihocząc dziwnie z mównicy sejmowej.
Jak nieoficjalnie dowiedziała się NAI, parlamentarzyści mogli być pod wpływem środków pobudzających niewiadomego pochodzenia, zwanymi w pewnych kręgach "dopalaczami". Ustawa weszła w życie w trybie natychmiastowym. Wszystkie znaczki pocztowe zostały wycofane ze sprzedaży. Nie wolno ich także przechowywać w domach. Dotyczy to także filatelistów, którzy w myśl nowej ustawy, powinni natychmiast przekazać swoje zbiory najbliższej jednostce policji, która z mocy ustawy zobligowana jest do przeszukiwania domostw w poszukiwaniu znaczków pocztowych, jakie Główny Inspektorat Statystyczny uznał za niebezpieczne. Aresztowano już 23-letniego Dawida B., zwanego polskim "królem znaczków", który mimo wprowadzonego zakazu, pojawił się w łodzkim urzęzie pocztowym i ostentacyjnie zlizał klej ze znaczka. - Ten koleś już nigdy nie dotknie żadnego znaczka! - krzyczał premier Plusk w sejmie.
Oprócz B. zatrzymano także 73-letniego kolekcjonera z Pabianic. W jego domu policja znalazła 20 klaserów ze znaczkami. Aresztowania trwają. (WA)/Nierzetelna.pl
Autor: Wojtek Andrzejewski 07-10-2010 |
Podziel się tym artykułem:
|
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |


